Łączna liczba wyświetleń
sobota, 19 stycznia 2013
Rozdział 9 Bezwładność w parze z bezradnością.
Bezwładność. Tylko to czuje. Całkowita bezwładność sparaliżowała moje ciało i umysł. Powróciła przeszłość mieszając się z obrazami teraźniejszości. Nie potrafię połączyć głosów ,które słyszę z ludźmi których znam. Nie potrafię odróżnić ludzi z obecnej chwili od tych ,których zabrała przeszłość. Mętlik w mojej głowie narasta coraz bardziej z każdą sekundą, minutą, godziną. Z całych moich sił jakie tylko mi zostały staram się poruszyć. Ale nie mogę. Jakby moje mięśnie zanikły a kości kruszyły się. Gdzie w ogóle jestem? Co się ze mną dzieje? Mam tak wiele pytań ale nie mogę ich nikomu zadać. Całe moje ciało i umysł pogrążone są w bólu. Nie mogę go znieść. Nawet nie wiem co właściwie trzyma mnie jeszcze przy życiu.
To wróciło. Ataki ,które mnie zmiażdżając nie pozwalając mi na cokolwiek. Ataki ,których jak myślałam pozbyłam się dawno temu Jednak nie. Nie chciałam by ktokolwiek oglądał mnie w takim upokarzającym stanie. Zwłaszcza oni. Jacy oni? Czy zaczynam kojarzyć fakty? Wracają przebłyski teraźniejszości ale przeszłość nie odeszła. Imiona. Pamiętam imiona. Max. Tom. Jay. Siva. I... i Nathan? To ostatnie odbija się na moim umyśle. Nie mogę skojarzyć kim jest. Czy to ktoś kogo dobrze znam czy nie? A może ktoś kto jest dla mnie ważny? Bzdura nikt nie jest dla mnie tak ważny jak ja. Nathan. Kto to do cholery jest?
Mija kolejna godzina. Dla mnie to cała wieczność na szpitalnym korytarzu. Gdzieś tam w sali lekarze próbują ratować życie Kat. A ja mogę tylko czekać. Oddałbym wszystko nawet moje własne życie by tylko jej pomóc. Moja bezradność mnie przytłacza. Rozglądam się. Nie jestem sam. Obok mnie na krzesłach siedzą Max, Tom , Siva, Jay. Są tak samo bezradni jak ja. Wszyscy czekamy.
- Jak myślicie ile to może jeszcze trwać? - spytał Jay
- Nie mam pojęcia. Czekamy już 6 godzin i nic. Żadnego znaku. - powiedział cicho Tom
- Nigdy w życiu się tak o nią nie martwiłem jak teraz.- Max
- Co to może być? Przecież czuła się tak dobrze.
- Nie mam pojęcia. Boże to moja siostra nie mogę jej stracić.
Siedziałem i w ciszy słuchałem ich rozmowy. Tak trudno było mi myśleć o cierpiącej Kat.
- Nath wszystko okej? - z transu wyrwał mnie Tom. Westchnąłem.
- Nic nie jest okej. Tam w tej pieprzonej sali leży Kat. A ja nie mam pojęcia jak jej pomóc. - krzyknąłem
- Nie będę ci mówił ,żebyś był spokojny bo nikt z nas nie jest. Chcemy jej pomóc ale jesteśmy zbyt bezradni.
- Tak wiem ale to czekanie jest dobijające.
- I to jak.
I znów popadliśmy w ciszę. Nikt z nas już się nie odezwał. Każdy rozmyślał. Nie mogłem się na niczym skupić. Starałem więc skupić się na oknie obok mnie. Widziałem tak uśmiechniętych ludzi spacerujących po parku. Nie siedzieli na białym plastikowym krzesełku w białym korytarzu w białym szpitalu i nie byli bezradni gdy osoba którą kochają umiera a oni nie mogą pomóc w jej ratowaniu. Tyle ludzi siedziało na tym krzesełku czekając na jakiś znak i wielu ludzi usiądzie na nim po mnie. Może ktoś kiedyś będzie tu siedział dla mnie. Czy ktoś byłby wstanie pokochać mnie tak bardzo jak ja pokochałem Kat? Mam 19 lat. Dla wielu to wiek gdzie szlaja się po klubach, chleje się wódkę, podrywa kolejne dziewczyny i wygłupia się. Nie jest to dla nich wiek gdzie odnajduję się miłość. Ale ja ją znalazłem. Ale ta miłość zabija mnie od środka. Kat nigdy w życiu nie byłaby zdolna mnie pokochać. Ona nie byłaby zdolna pokochać kogokolwiek mocniej niż kocha samą siebie. Tak jest cholerną egoistką ,zniszczoną do szpiku kości. Ale ją pokochałem. Wiem ,że gdzieś tam jest Katherine zdolna do uczuć. Lecz czy zdołałbym ją odnaleźć? Nigdy nie chwiałbym stracić jej jakiej jest teraz bo uwielbiam jej wyjątkową osobowość . A perspektywa Kat jednocześnie przerażającej i kochającej jest niesamowicie kusząca i niezwykła.
Spojrzałem na zegar. Minęło kolejne 6 godzin. Nagle z sali wyszedł lekarz. Wszyscy zerwaliśmy się z krzesełek. Zaczęliśmy się przekrzykiwać.
- Co z nią?
- Czy wszystko w porządku?
- Wyjdzie z tego?
- Co się z nią stało?
- Proszę o spokój. - przerwał nam lekarz. Zamilkliśmy. - Tak więc. Pacjentka ledwo trzymała się przy życiu gdy została tu przywieziona. Teraz jest stan jest co prawda ciężki lecz stabilny. Zatrzymamy ją w szpitalu jeszcze przynajmniej przez ok. 2 tygodnie.
- Czy wiadomo co się z nią stało i dleczego?
- Doznała silnych wstrząsów, zaburzeń ciała i umysłu oraz utrata dużej ilości krwi. To wszystko niesamowicie ją osłabiło.
- Ale dlaczego to się stało?
- Badania ,które przeprowadziliśmy wskazują ,że źródłem ataku była heroina. Wynika z nich również to ,że pacjentka musiała zażywać ją regularnie od przynajmniej 6 lat, nie był to na pewno pierwszy taki atak.
- Matko.. - Max schował twarz w dłoniach - Przysięgała nam wszystkim ,że już jakiś czas temu z tym skończyła. To nie może być prawda.
- Niestety ale jest. Teraz muszę iść sporządzić dokumentację powiadomię panów jeśli dowiem się o jakiejś zmianie.
- Dziękujemy.
- Czy... czy możemy do niej wejść? - spytałem
- Tak ale proszę o cisze hałas może źle zadziałać na jej stan.
- Oczywiście.
Lekarz odszedł a my skierowaliśmy się do sali. To co zobaczyłem wstrząsnęło mną. Kat była nienaturalnie blada, włosy zwykle kruczoczarne teraz straciły swój blask a otwarte czarne oczy przerażająco wpatrywały się w biały sufit.
- Kat? - Max podszedł do jej łóżka - Kat słyszysz mnie? Jestem tu z chłopakami.
- Boże Kat daj jakiś znak. - szepnął Jay
- Poznajesz nas? To my. Tom. Max. Jay. Siva i Nathan. - Tom
- Po...poznaje. - szepnęła - Poznaje Tom'a, Max'a, Jay'a, Sive. Ale kto to do cholery jest Nathan?
Spojrzałem na nią i poczułem jak mój świat się sypie.
********************
Zebrałam się w końcu i napisałam ten rozdział. Lecz z mojego komputera nic nie zostało i musiałam to pisać gdy miałam dwie godziny informatyki zamiast w-fu :D Przepraszam od razu ,że taki krótki lecz nie mogłam się w szkole na tyle skupić by napisać dłuższy.
środa, 28 listopada 2012
...
hej pisze te notke na szybko na telefonie żeby powiedziec wam ze na tym jak i na moim 2 blogu jeszcze przez góra dwa tygodnie poniewaz moj konputer sie zepsul a tam mialam juz napisane rozdzialy. Obiecuje ze jak tylko bede mogla dodam te rozdzialy na blogi . no to tyle ^^
niedziela, 28 października 2012
Rozdział 8 Noc . Ciemność . Gwiazdy . Księżyc .
W pokoju , na łóżku siedziała dziewczyna . Miała ok. 19 lat
. Jej pokój nie przypominał w żadnym stopniu pokoju zwykłej 19 letniej
dziewczyny . Wszystkie ściany w jej pokoju obwieszone były przerażającymi
szkicami . Na podłodze walały się ciuchy , buty , rysunki , ołówki , pędzle i
farby . Czarnowłosa dziewczyna tępo wpatrywała się w strzykawkę zawierająca 400
funtów heroiny . To więc niż nakazywałby rozsądek . Ale ona o tym wiedziała .
Wiedziała co zaraz zrobi . Doskonale zdawała sobie z tego sprawę . Nie zależało
jej na życiu . W sumie było jej obojętne czy ta zbyt duża dawka heroiny ją
zabije czy nie . Przecież i tak kiedyś umrze . A teraz nawet nie ma po co żyć
ani też po co umierać .
Oderwała wzrok od strzykawki i przeniosła go na lewą rękę.
Podniosła prawą i wstrzyknęła biały proszek do swojej żyły . Natychmiast
poczuła działanie narkotyku w swoim organizmie. Przez chwile nie czuła już bólu
w swoim żołądku , nie czuła bólu ,który z niewiadomych przyczyn codziennie
paraliżował jej ciało . Wszystkie te złe odczucia po prostu się ulotniły .
Przynajmniej tak się jej wydawało . Chwilę później jej ciałem wstrząsnął nagły
i niezwykle bolesny ból . Spadła na podłogę . Nie mogła wykonać żadnego ruchu .
Bolało ją całe ciało . Lecz po chwili znowu nie czuła nic . Jej powieki stawały
się ociężałe . A ostanie co słyszała to przerażający krzyk małego dziecka .
Noc . Ciemność . Gwiazdy . Księżyc . Noc. Ciemność . Gwiazdy
. Księżyc . Noc . Ciemność . Gwia... Moją wyliczankę przerwał cichy szloch ,
jakby dochodzący z mojej łazienki . Poczułam , że wstaję ale nie wiedziałam jak
to zrobiłam . Moje nogi poruszały się w kierunku tego żałosnego płaczu . Ale
jak ja to zrobiłam ? A może to nie ja ? Co właściwie tu robię ? I dlaczego
słyszę ten płacz ? W końcu znalazłam się przed drzwiami łazienki . Lecz te
drzwi nie przypominały tych moich . Ale byłam pewna ,że znajduję się właśnie w
moim pokoju . Zobaczyłam jak moja ręka unosi się w powietrzu powoli otwierając
drzwi . Moje nogi znów pokierowały mnie w wybranym przez nie kierunku .
Znalazłam się w łazience , która na pierwszy rzut oka wyglądała zwyczajnie .
Ale znowu usłyszałam ten płacz . Moja głowa odwróciła się przodem w kierunku
okna . To co zobaczyły moje oczy można by spokojnie nazwać widokiem
przerażającym . Pod oknem na podłodze siedział około 5 letni chłopiec . Niby
nic w tym takiego niezwykłego . Ale dziecko było całe we krwi a z jego oczu
leciały krwawe łzy . Mój mózg próbował wysłać informacje do moich nóg by
natychmiast mnie stąd wyprowadziły . Ale moje ciało miało inne plany . Nim się
zorientowałam byłam trzy kroki bliżej do chłopca . Podniósł wzrok i utchwił go
we mnie . Wstał . Zaczął iść w moim kierunku ale w połowie drogi po prostu
zniknął . O co chodzi ? Spytałam siebie . Moje nogi zaprowadziły mnie do
umywalki gdzie spojrzałam w lustro . Widziałam siebie w rozczochranych włosach
i lekko rozmazanym makijażu . Nagle za mną pojawiła się kobieta . Miała białe
włosy jak kartka papieru , cerę prawie tak bladą jak moja , krwiste usta i krwisto
czerwone oczy . Miała na sobie białą suknie , prawie całą ubrudzoną krwią .
Zapewne tego chłopca . Nasunęła mi się niechciana myśl . W ręce trzymała
zakrwawiony nóż . Powolnym krokiem ruszyła w moim kierunku . Nie robiłam nic .
Rozejrzałam się dookoła siebie . Nie jestem już w łazience i nie ma już tej
kobiety . Jestem u siebie w pokoju . Zamykam oczy . Nagle słyszę trzask . Próbuję
otworzyć oczy . Ale nie mogę . Czuję czyjeś ręce na moim ciele . Poznaje ,że są
to męskie ręce . Wodzą po moim ciele . Wsuwają się pod koszulę i dotykają moich
piersi . Ten dotyk jest dla mnie kojący
. Nagle otwieram oczy . Nie widzę mojego pokoju i nie czuję już tego dotyku .
Wokół mnie jest czarno . Nie ma nic . Nagle spadał . Czuję jak lecę w dół .
Upadam na coś miękkiego . Rozglądam się
i widzę wielką łąkę .
Niebo jest szare i nie ma ani jednej chmury .
Co się dzieje ? Gdzie ja jestem ? I najważniejsze . Co się
ze mną dzieje ?
Nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań . Teraz to ja już
nic nie wiem . Kim jestem ? Nie wiem . Wiem tylko jak się nazywam , ile mam lat
i skąd pochodzę . Zamykam oczy . Schemat się powtarza . Znowu czuję ten dotyk
na moim ciele . Ale tym razem jest to bardziej podniecające . Czuje czyjeś usta
na moich wargach . Oddaje pocałunek . Ale chwila to nie ja to zrobiłam . Przecież
nie wykonałam żadnego ruchu . Ten ktoś mógł robić co ze mną zechce a ja nie mam
na to żadnego wpływu . Znowu . Otwieram oczy . I znowu nic nie ma . Idę przed
siebie . Nawet nie wiem gdzie . Bo nic nie ma . Znowu czuje jak spadam w dół .
Tym razem upadam na twardą powierzchnię . Czuję ból w plecach . Ale wstaję .
Widok jest dość , niezwykły . Widzę pełno trumien idealnie poukładanych w
zwarty szyk . trumny odziane są w brytyjskie flagi . Jedna jest otwarta . Stoję
właśnie tyłem do niej . Podnoszę wzrok przed siebie . Widzę tą samą kobietę co
była u mnie w łazience . Zamiast noża ma wielki młot . Stoi tuż przede mną .
Robi zamach i uderza mnie w głowę . Spadam do trumny wydając z siebie tylko
przeraźliwy krzyk ...
no nareszcie się zebrałam żeby napisać ten rozdział :p dziś postaram się dodać prolog na blogu http://my-world-my-game-my-rules-tw.blogspot.com/ a jak nie to jutro xd
piątek, 5 października 2012
Rozdział 7 To ty jesteś zawsze inna
-
Taa?
-
No boo wieesz za dwa dni jest taka gala , no i każdy z nas ma
z kim iść. Nawet Jey
-
Co to ma znaczyć ?! – przerwał mu loczek
-
Yhhh no mniejsza z tym
. Więc Nathan nie ma z kim iśc więc możne mogłabyś mu towarzyszyć.
Spojrzałam na chłopaka który rozsiadł się w fotelu .
-
Czemu nie – wzruszyłam ramionami .
-
Dobra tooo pewnie musisz isć na zakupy
-
Po co ?
-
No bo w spodniach nie pójdziesz – zrobił minę typu ‘’-.-‘’
-
Czemu nie ? – o_0
-
Kat błagam cię choć raz ubierz spódnice okey ?
-
Okay – niechętnie się zgodziłam – Dobfra chłopaki ja idę do sb
-
Czejść – powiedzieli równo
Czy wszystko zawsze jest inne ? Spytałam siebie . ,, To ty
jesteś zawsze inna ‘’ wcięła się moja podświadomość . Tak to prawda . Zawsze
byłam inna . Podczas gdy wszyscy słuchali w szkole popu ja sięgałam do grunge .
Jak to mówią muzyki dla dzieciaków z rozbitych rodzin . Moja taka nie była .
Ale zawsze czułam się inna tam . Byłam jakby obca w mojej rodzinie .
Nierozmawiałam z nikim . Zamykałam się w moim pokoju i włączałam muzykę i
olewałam wszystko. Szkołę , rodziców . Cały świat. Podczas gdy Max był świetnym uczniem . Ja leciałam na jedynkach i
dwójach aż wyrzucili mnie ze szkoły. Rodzice nie odzywają się do mnie , dzwonią
tylko do Maxa i tylko jego zapraszają na święta. Pff ja nawet nie chce tam być
. Właściwie to teraz cieszę się z tego że wszystko się tak potoczyło .
Nazwiecie mnie pojebaną . Ale co z tego jak mi z tym dobrze. Wracając do tematu
. Dzięki temu umiem świetnie udawać , kłamać w żywe oczy i manipulować . Nie
mam uczuć . Ostatnia ich iskierka zgasła dawno temu . Spytacie się pewnie co z
chłopakami ? Tak nazywają mnie swoją przyjaciółką i mówią mi o swoich
problemach a ja zwykle wymiguję się z pomagania im bo nie umiem pomagać .
Skolei ja tesz nazywam ich moimi przyjaciółmi choć nie znam znaczenia tego
słowa i nie poznam . Nie mówię im moich sekretów bo nie chce . Lubię trzymać
wszystko w sobie . To lepsze niż wylewanie się innemu człowiekowi . Ludzie prędzej
czy później i tak cię zdradza i porzucą. Dla mnie jestem ważna tylko ja i to co
jest dla mnie najlepsze . Tak jestem egoistką i jestem samolubna . Ale w
samolubnym świecie samolubni wygrywają .
Przerwałam mój natłok myśli i skupiłam się na strzykawce
wypełnionej białym proszkiem o wartości 260 funtów ( ok. 1300 zł xd ) . To moja
dzienna dawka heroiny . Wstrzyknęłam białe cudo i zamknęłam oczy . Tak do jest
zdecydowanie coś czego potrzebuję.
Następny dzień
Czułam nieprzyjemne i uciążliwe smyranie na mojej twarzy .
Powoli wkurwiona otworzyłam oczy . Zobaczyłam nad sobą uśmiechnięte Nareshe i
Kellsy .
-
Czego ? – warknęłam
-
Co czego , co czego ? Idziemy na zakupy musisz sobie kupić cos
ładnego na galę .
-
Yhhh a wy ?
-
Pfff co ty se myślisz my jusz mamy stroje od 2 tygodni
-
O bosszz pojebało was !
-
Dz-dzienki – powiedziały i zaśmiały się
-
Okay a mogę iść sama
-
No ale my chciałyśmy ubrać cię dziewczęco i pięknie –
powiedziały jakby nieśmiało
-
Nie
-
Al...
-
Nie, nie ma mowy i jusz . koniec kropka.
-
Dobsz – powiedziały i wyszły.
Ja udałam się do łazienki . Uwinęłam się w jakieś 5 min.
Weszłam do garderoby . Zastanawiam się chwile i wybrałam to
Pomalowałam się jeszcze. I
zeszłam na dół . Z niechęcią wzięłam jabłko ponieważ obserwowało mnie 5 przygłupów
.
- Nara wam – powiedziałam i wyszłam z domu.
Wsiadłam w samochód Sivy i pojechałam do galerii .
Chodziłam po niej z pół godziny i jusz miałam jakąś głupia sukienkę
. Żadnych dodatków nie kupowałam bo po cholerę mam w domu .
-
Jeeeeestem – wydarłam się wchodząc do domu
-
Nie wrzeszcz bo nam głowa pęknie – powiedział Jey
-
Mniejsza z tym – wzruszyłam ramionami i udałam się do kuchni
po wodę
Spotkałam tam Michelle. Skrzywiłam się . Bosz ale z niej
idiotka . Próbuje mnie naśladować i być lepszą odemnie . Wkurwia mnie że jest
narzeczoną mojego brata . Musze szybko zniszczyć ich związek .
- Cześć szczylu - powiedziała
Zaśmiałam się
-
To tak chcesz mi dopiec dziwko bez perspektyw . Myślisz że
mnie urazisz . Ja mogę w każdej chwili cię zniszczyć . Nie miejąc nawet pod
uwagą że mój brat coś do cb czuje. Jesteś małą tępą idiotka która przyssała się
do kasy mojego brata. Radzę ci jak najszybciej zniknij z życia mojego brata
albo sama to zrobię i nie powstrzymam się przed NICZYM - podkreśliłam – żeby tak się stało .
Patrzyła się na mnie wystraszona cała się trzęsąc . Wyszła z
kuchni .
Dzień Gali ~ Nathan
Siedziałem sobie z chłopakami w salonie oglądając TV asz tu
nagle wpadają jak torpeda Kelley i Naresha a po chwili Michelle.
-
O bosz zdążyłyśmy – powiedziała Naresha
-
Na co ? – spytałem
-
Jak to na co przecież musimy się wyszykować u was a jest już
13 a my musimy zdążyć
-
Eeeee gala zaczyna się o 20 – zrobiliśmy z chłopakami Poker
Facesy
-
Yhh wy to nic nie rozumiecie . A wgl to gdzie Kat?
-
Jeszcze śpi – powiedział Max
-
Bosz ona to nic nie rozumie że żeby wyglądać bosko – już
miałem powiedzieć że dla mnie zawsze tak wygląda ale ugryzłem się w język
-
Jezu zostawcie ją niech śpi
-
Nie – powiedziała Michelle i wszystkie 3 udały się na gore
Katherine
Śpię sobie spokojnie nikomu nie
zawadzam a tu wpadają mi do pokoju 3 uzbrojone w to dziwne cos , coś nooo ...
no wiecie to coś w co pakujesz ciuch i łamiesz za wieszczek i idziesz ^-^ i jakieś
metalowe skrzynki z maszynkami do tortur -.-
-
O co wam znowu chodzi ? – spytałam nawet nie zwracając uwagi
na tą małpę
-
Musisz się jusz szykować jest już 13
-
Yyy okey to ja tu zostanę i bende się szykować a wy idźcie do
pokoju Maxa i spotkamy się na dole o 19 – uśmiechnęłam się
-
Okay to pa
Uff wyszły . Zamknęłam drzwi na klucz usiadłam na łóżku i włączyłam
mojego laptopa . Bosz mi starczy pół godziny na ubranie się i pomalowanie a one
6 godzin potrzebują -.- wtf ?!
18 : 30
Dziewczyny pukały do mnie do drzwi więc im otworzyłam .
-
Dziewczyno za pół goddinzy wyjeżdżamy a ty wgl nie gotowa
-
Przecież nie zdążysz – Kellsy
-
Dajcie spokój zdarzę
-
A niech ci bendzie zobaczymy – powiedziała Naresha
-
Zobaczy – potwierdziłam
Oczami Nathana
Dziewczyny zeszły na dół wyglądały naprawdę ładnie .
Ale ja czekałem na Katie.
-
Gdzie Kat ? – spytałem
-
Jeszcze niegotowa powiedziała że starczy jej pół godziny
-
To co Tom robimy zakład czy zdąży ? – spytał Toma Max
-
Jasne to co obstawiasz ?
-
Że nie zdąży
-
Ja tam myślę że da radę
-
To co zakład
-
Zakład
Powrót do Kat
Byłam już ubrana i pomalowana spojrzałam
na zegarek 18 : 50
Udałam się do schodów.
Gdy zeszłam na dół spojrzałam
najpierw na dziewczyny . Kellsy była ubrana w to . Ja tam bym się tak nieubrała ale
ona wyglądała bardzo ładnie . Naresha wyglądała tak . A Michelle szczerze mówią też wyglądała tak dobrze jak K. i N. A ja tam yhh szkoda gadać.
Nath
Spojrzałem na schody i ujrzałem
tak wyglądała zniewalająco . Naprawdę niemogłem oderwać od niej wzorku .
-
No siostra pierwszy raz w sukienkę szacun
-
Haha dzienki Max
-
Ładnie wyglądaaaaaaaasz – powiedział Jey
-
No super – Siva
-
Zajebiście – dodał Tom
-
Bosko – dodałem
-
Ejjj bo będziemy zazdrosne – powiedziała Kels
-
Oj tam oj tam i tak cie bym nie zamienił – powiedział Tom
-
To co idziemy ? – spytałem głównie do Kat
-
Idziemy – odpowiedzieli wszyscy równocześnie i poszliśmy a ja
cały czas wpatrywałem się w Cat ...
Okej wiem że długo nie dodawałam nic ale w końcu się wzięłam i napisałam ten rozdział . Po prostu miałam dużo nauki i nie miałam czasu . Ale od teraz naprawdę się postaram i spróbuję dodawać rozdziały jakoś co tydzień lub dwa . No to tyle do napisania :3
środa, 5 września 2012
Rozdział 6 Nie?
-
Możesz nam to wyjaśnić? – spytał Max
-
Yhhh, no dobra. To się zaczęło jak wyjechałam . Jakoś tak,
nie wiem czemu przestałam jeść.
-
Czemu nie powiedziałaś ?
- Nie widziałam jak a zresztą poradziłabym sobie.
-
Pomożemy ci, z nami dasz sobie radę – powiedział Jay.
*** 2 dni później ****
- Rozkazuję wam, byście natychmiast
opuścili moje łoże i mój pokój i dali mi w spokoju wstać
Piątka moich przyjaciół posłusznie opuściła moją strefę.
Wstałam z łóżka i kierując się do garderoby tańczyła jakiś dziwny taniec . Po
chwili skapnęłam się że to własna wersja Pogo Toma . Zaśmiałam się ale
tańczyłam dalej wybierając strój na dziś . Zajęło mi to 3 minuty mego
życia. Przebrałam się i zeszłam na dół a tam co
widzę . Na stole w salonie stoją Tom i Jay a przed nimi na podłodze Max i Siva a
Nathan leżał pod stołem tak że tylko głowa mu wystawała . Wszyscy razem
śpiewali jakąś niezrozumiała dla mnie piosnkę z której zrozumiałam tylko : You
can dance , You can fly. Wzruszyłam ramionami i dołączyłam do Toma i Jaya
kręcąc z nimi na stole dupą i śpiewają piosenkę . Nagle zniknął Siva ale po
chwili wrócił przykryty cały szarym kocem i wydawał z siebie dźwięki które
podchodziły mi pod osła
-
Co ty osła udajesz ? – spytałam
-
Jestem koniem ty dzierlatko – krzyknął – no to kto chce na
mnie popatatajać ?
-
Ja – wyrwałam się i z rozpędu wskoczyłam na Sive tak że prawie się przewrócił – Na nich milordzie
-
Tak jest Szlachcianko – i ruszyliśmy na nich. Rozbiegli się po
całym salonie ale mój zacny koń doścignął ich wszystkich .
-
Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeść – jęczał Tom – jeeeeeeeeść
-
Zamknij się małpoludzie – wrzasnął na niego Max
-
Ale misiaczku ja jestem głodny – jęczał dalej
-
Kochany ty mój Tomie – zaczął Max – Lodówka jest pusta Dupo !
-
Coooooooooooooooo?!
-
Gówno
-
Morda! – uciszyłam ich
- Nie?! – Siva
-
Tak?
-
Nieee – powiedział
-
Hehe – Jay
-
To – zaczął Tom – kto mi pójdzie o jedzonko ?
-
Nikt – powiedziałam
-
Ale Benio jest głodny
-
Kto ?
-
Benio – powiedział i pokazał na swój brzuch a ja zrobiłam
Poker Fejsa
-
Rozjebałeś system – stwierdziłam a reszta zaczęła się śmiać
-
Ja wiem – wyszczerzył się – A po za tym ty też musisz jeść by
wrócić do normalnej wagi . Skrzywiłam
się
-
No wiem – jęknęłam – Ale to trudne
-
Kto . Idzie. Wreszcie . Po. To . Żarcie – wydarł się Jay – ja
też zaczynał być głodny
-
Drugi Tom – mruknęłam
-
Ejjjj , słyszałem to – zbulwersował się
-
Kochanie miałeś to słyszeć – uśmiechnęłam się
-
Eeeee , ty mi tu to mojego TomTomusia kofanego nie zarywaj –
powiedział Max a ja zaczęłam się śmiać
-
Ja mogę iść – do akcji Wkroczył Nathan
-
WTF ?! ja się pytam Ty po zakupy – Siva
-
No
-
WOW BabyNath szacun – stwierdził Jay
-
To ja pójdę z tobą – powiedziałam
-
Ok.
-
Tylkoooooo siiiiiiiię przeeeeeebiorę boooo zimnoooo –
przeciągałam
-
Doooooooobraaaa jaaaaaaaa teeeeeeeeeeeż – zawtórował mi
Weszłam do mojego pokoju i przebrałam się w to
Po 5 minutach byłam na dole
-
Siostra WOW
-
Coooooo? – spytałam
-
Tak krótko ci to zajęło .
dziewczyną np. Nareeshy , Kelsy lub Micheel normalnie zajęło by to z 30
godziny – patrzył na mnie z miną ,, ktoś zarąbał mi naleśnika z wanny man ‘’
-
No wiesz ma się to coś – zaśmiałam się – Gdzie nasz BabyNath ?
-
Jeszcze się szykuje
-
Cooooooo?
-
Jeszcze . Się . Szykuje – Tom tłumaczył mi jakbym była jakaś
upośledzona a to on taki jest
-
Wiem co powiedział Siva ale chodziło mi o to że co tak długo ?
-
No wiem ja zawsze wiedziałem że coś z nim jest nie tak
-
Tak ja też – powiedziałam
-
I ja – Max
-
No ja też- Siva
-
Oraz ja – dołączył się Jay
Po jakiś 15 minutach Nathan wreszcie ruszył ten swój
niezgrabny tyłek i już chciał brać kluczyki od swoje auta .
-
Nieee – powiedziałam
-
Coo?
-
Jedziemy moją maszynką
-
Ty masz u nas jakieś swoje auto ?
-
Mniej więcej – uśmiechnęłam się
-
Kiedy je sprowadziłaś
-
Wczoraj późniejszym wieczorem przywieźli
-
Chcemy je zobaczyć – powiedzieli równo
-
Dobra – zaśmiałam się
Wyszliśmy z domu . Oni stanęli przy furtce a udałam się do
garażu .
Nie miałam auta . Tylko motor .Który kosztował mnie mnóstwo czasu i pieniędzy. Ale warto było . Zastanawiam się jaka
będzie Nathana reakcja jak się tym
przejedzie . Jeśli wogóle odważy się na to Wsiąść . hmmm ni wiem . Założyłam jeden
kask oraz wzięłam drugi . Wyjechałam z garaży stając moim cudeńkiem tuż przed
zszokowanymi chłopakami
-
WOW – powiedzieli
-
Niezły co nie ?
-
To ty umiesz na tym jeździć – spytał Tom
-
Jasne że tak
-
Ale to jest trzeci najszybszy motor świata
-
No wiem
-
Nie zabijesz się ?
-
Jasne że nie umiem dobrze jeździć – powiedziałam – To co
Nathan odważysz się wsiąść ?
-
J...jj.j...ja.jaa nnn....nn....n..nie wiem
-
Hahahahahaha trzórzys?z – śmiał się Max
-
To może ty się ze mną przejedziesz co Max? – zapytałam
-
Jjjjjaaaa.....jjjjj..jjjjj.....ja
-
Hahahaah – śmiałam się – wiedziałam haahahah Nath jedziesz ?
-
No nie wiem
-
Nie daj się prosić
-
Och no dobra
-
Wskakuj – podałam mu kask a ten go założył i wsiadł
-
Ruszaj ale powoli – powiedział i objął mnie w pasie dziwnie
rozanielony . Doooobra . Nie wnikam.
-
Tssa chciałbyś – zaśmiałam się i ruszyłam z piskiem opon
Nathan przez całą drogę do sklepu
piszczał jak mała dziewczynka . Nie
mogłam z niego .
Po zakupach wróciliśmy do domu .
Zastanawiacie się jak przewieźliśmy jedzenie ? Mięliśmy plecaki . Nathanowi
ciągle trzęsły się ręce ale gdy siedzieliśmy w salonie jedząc tosty uspokoił
się trochę .
- Kat mamy do ciebie prośbę – przemówił Tom głosem Panny Piggy po skończonym
posiłku .Przepraszam .. Wiem że mnie udusicie bo rozdział miał być dawno temu . A swoją drogą wgl mi nie wyszedł . No trudno może będzie następnym razem lepiej :) Co do komentarzy pod postem ,, :) '' To anonimie spoko możesz wyrażać swoją opinie nikt ci tego nie zabroni a do krytyki nic nie mam . Tylko szkoda że nie masz na tyle odwagi i boisz się że piszesz to anonimowo . Po prostu stchórzyłeś / stchórzyłaś . A reszcie dzięki za obronę chociaż nie była aż tak potrzebna i za miłe słowa . Ubóstwiam was Milordy ^ ^ :* <3 Ps . teraz w roku szkolnym rozdziały będą co j tydzień - dwa .
wtorek, 14 sierpnia 2012
Rozdział 5 Nie odwzajemniona miłość boli najbardziej
- Uspokój się – powiedział
- Mam się uspokoić tak ?! – krzyczała
- Tak proszę cię
- No chyba cię pojebało ! Ukryłeś przede mną prawdę . Boże człowieku przez te jebane 2 i pół roku nie mogłeś mi powiedzieć ? Kiedy się dowiedziałeś ?
- Od razu ale nie byłem pewny następnego dnia po imprezie urodzinowej Sivy byłem pewny
- I co nie mogłeś mi powiedzieć ?! Nie pomyślałeś że to dla mnie ma znaczenie ! ?
- Kat , przepraszam ja ... ja nie wiedziałem jak ..
- Pierdol się – krzyknęła i przywaliła z pieści Nathanowi . Chłopak zachwiał się i runął na podłogę gdy miała zadać kolejny cios podbiegliśmy do niej i przytrzymaliśmy w czwórkę .
- Puście mnie
Puście . Zasłużył by cierpieć . Jebany ch*j ! – wyrwała się nam .. yyyyyyyyyy 4 facetom WTF ?! Mój biedny mózg potrzebuje czasu by coś wymysleć bo się jeszcze biedny przegrzeje ! Jezu co to będzie ! wybuchnie mi ! ? Yhh nieważne Katherina przywaliła mu jeszcze raz w twarz i zanim zdarzyliśmy ja powstrzymać kopnęła go w brzuch i pobiegła na górę . Spojrzeliśmy na Natha . Był cały we krwi .
Katherina
Pobiegłam na górę i zatrzasnęłam się na klucz . Ja pierdole . Pomyślałam. Co ja zrobiłam ? Nie powinnam była go bić . Racja mogłam się wkurzyć ale żeby tak . No ale fakt że ukrył to przede mną był hmmm straszny .
Rozmyślałam jeszcze chwilę poczym zasnęłam na łóżku nawet się nie przebierając .
Obudziłam się w pogiętych , zakrwawionych ubraniach . Przypomniał mi się wczorajszy wieczór . Kurwa . Spojrzałam na zegarek 17 ! Kurwa . Ponownie . No nic .
Poszłam pod prysznic . Gdy wyszłam przebrałam się i pomalowałam.
Usiadłam przy moim biurku i wyciągnęłam klucz spod klapki telefon . Otworzyłam zamknietą szufladę i wyjęłam z niej tęczkę . Przejrzałam dane w niej zaware . Na samym końcu było zdjęcie . Chwilaa znam ją skąś . Już wiem ! Spakowałam dane do czarnej dużej torby biorąc jeszcze dużą plasikową , czarną mini walizkę wyszłam przez okono . No to zaczynamy . Powiedziałam do sieebie w duchu i ruszyłam w kierunku dobrze mi znanym . Zaczyna się zabawa .
Nahan
Straciłem przytomnośc . Nie wiem na ile . Oweiram oczy . Nie wiem gdzie jestem . Patrzę na moje ubrania . Są inne . Rozglądam się i widze cztery zmarwone twarze wpatrujace się we mnie .
- Co jest ? – spyałem
- Moja siostra cię pobiła , Byłeś cały we krwi . – powiedział Max
- Yhh ma moc
- I to jaką – zaśmiali się
- Możesz nam powiedziećo co poszło ? – spyał Jay
- Nie wązne . Nie eraz ok. ?
- Dobra . Yyyyy no wieeeeesz – Tom
- No co ? – ja
- Yh lepiej spójrz w lusro – Siva podał mi małe średnio luterko
- Oszzzz kurwa – krzyknałem . Moja biedna , normalnie boska warz wyglada , wygladak , jak , jak ... – moja twarz wyglada jak dynia po Hallowen !!
- Hahahahahahaahah – śmiali się – zawsze tak wygladała hahaa
- To nie jest smieszne -powiedziałem - klasyczny foch na was
- Ojjjj Baby Nath – krzykneli i rzucili się na mnie
- Ałaa – wydarłem się
- Sorryy , chcesz herbaę ?
- Taaa , a gdzie Kat chcę ją przeprosić
- Uciekła okenm kilka godzin temu – i w tym momencie do salonu weszła Kat
- Kat – zacząłem
- Nie kończ . Poprosu nic nie mówsz . Chłopaki wyjdziecie ?
- Jasne – i wuszli
- Chę cię przeprosić . Nie powinnam była cię bić
- Nie to ja powinniemnem cię przeprosic . Nie powinnienem cię okłamywać . Mogłem od razu poiwedziec ci epradę .
- Czyli zgoda ? – uśmiechnęła się
- Zgoda – powiedziałem i przytuliłem ją . To właśnie w tym momencie uświadomiłem sobie że jest dla mnie kims więcej niż przyjaciółką . Kocham ją . Ale wiem że dla niej jestem tylko przyjacielem . Nie odwzajemniona miłość boli najbardziej . Pomyślałem.
- Nath idę się przebrać ok. ? A ty idz spac juro macie koncert.Będę stała za kulisami
- Ok. idę .
Kat
Cieszę się że się pogodziliśmy . Nie zniosłabym tej ciszy . Weszłam do pokoju . Przebrałam się jednak w piżame i poszłam spać .
Rano .... 09:00
Jezu co jak tak wcześnie wstaję . Aha próby do konceru są od 09:50
Zeszłam na dół do kuchni . Zastałam tam chłopaków .
- Hej – powiedzieli
- No hej
- Chcesz jejecznice – spyał Jay i pokazał na jajecznicę
- N.nnnn nie dzdzzdieki – wyjąkałam . Zrobiło mi się nieodbrze . mam wstrę do jedzenia .
- Kat co ci jest ?
- Nic . Naprawdę ja , ja nie jestem głodna .
- Okeeej ? Dobra to jedziemy na próby – Max
- Taaaa jest – zasalutowaliśmy mu i zacelismy się śmiać .
Jest 22 koncert właśnie się skończył a chłopaki rozdają auografy fanką . Ja czekam w ich garderobie . Siedzę sobię na czerwonej sofie naprzeciwko drzwi . Po godzinie przyszli chłopacy .
- Gratuluję konertu – powiedziałam i wstałam by ich uściskać . Gdy bylam w połowie drogi zamroczyło mnie i runęłam na podłogę .
Ocknęlam się i rozejrzałam do okoła . Byłam w garderobie chłoaków . Spojrałam na moje ramieona nie było na nich moejgo swetra . Przełknęłam slinę i spojrzałam na chłopaków .
- Kat musimy pogadać . Znowu – powiedział zdenerwowany Max . Bałam się tej rozmowy . Jak cholera .
Dedykacja dla wszystkich czyających i komentujących . Oraz specjana widomość dla Kaji : COMBINE HARVESTER aaaaaaaaaaa . Przyjda po cb zobaczysz :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)

